13.12.2015 19:28:19
Ja przyznam się, że byłem po drugiej stronie... możecie mnie hejtować. Zakochałem się w koleżance z pracy, ona we mnie. Nie mogliśmy się oprzeć. Ale gdy tylko sprawy zaszły za daleko, odszedłem. Nie potrafiłem tak na dwa fronty, w kłamstwie, ściemniać, że jadę na wyjazd integracyjny, podczas gdy jechałem do mojej ówczesnej kochanki.
Tak czy owak – ani nie przetrwało moje małżeństwo, ani ten związek. Wyrzuty sumienia nas załatwiły, niestety. Myślę, że warto po prostu rozmawiać ze sobą, jeśli zdradziła, to nie będzie potrafiła udawać prosto w oczy. Lepsze to niż grzebanie w komórce czy włam na maila.